W 2020 nie kupię ubrań w sieciówkach

Po wielu latach kupowania bez namysłu tanich ubrań w sieciowych sklepach, podjęłam się noworocznego postanowienia. Ciężka to dla mnie decyzja, ale wiem, że dam radę, bo dobro naszej planety i przyszłych pokoleń jest dla mnie zdecydowanie ważniejsze. Dlatego w 2020 nie kupię żadnych nowych ubrań w sieciówkach. Za to zdecydowanie będę stawiać na marki, które produkują ubrania z materiałów ze sprawdzonych źródeł – takie jak KOKOworld.

Czas opanować konsumpcjonizm

Już w roku ubiegłym mogliście na moim blogu zauważyć natężenie proekologicznych wpisów, rozwiązań less waste, artykułów o kosmetykach naturalnych. Pojawiało się też mniej wpisów z outfitami, haulami zakupowymi. Odkąd sięgnęłam po książkę “Jak zerwać z plastikiem” Willa McCalluma moje życie zmieniło się o 180 stopni. Zaczęłam bardziej patrzeć na produkowane przeze mnie odpady, zwracać uwagę na plastik kupowany wraz z wieloma produktami codziennego użytku.

Okazało się jednak, że to nie jest tak proste, bo plastik otacza nas na każdym kroku. Jest nie tylko opakowaniem kosmetyków, ale też jest w kosmetykach. Produktów spożywczych praktycznie nie da się kupić w markecie bez plastiku. A meble z Ikei zapakowane są w masę niepotrzebnych folii i folijek. Dowiedziałam się też, że plastik jest w naszych ubraniach – to mikrowłókna, które stanowią blisko jedną trzecią plastiku w oceanach.

Ale nie tylko plastik jest problemem. Problemem jest też okropny konsumpcjonizm nas wszystkich. Ile warte jest bluzka, która została wyprodukowana w Azji i kosztuje na wyprzedaży 10 złotych? Przecież po drodze ona musiała być zaprojektowana, uszyta, zapakowana, wysłana do Europy, ometkowana, rozreklamowana i na końcu sprzedana. I oczywiście ktoś jeszcze musi na tym zarobić. Kupując masowo takie ubrania w sieciówkach dajemy znać, że jesteśmy okej z wyzyskiwaniem ludzi takich jak my i nadużywaniem zasobów naszej planety. Ja nie zgadzam się na takie rozwiązanie i już od kilku miesięcy kupuję wyłącznie ubrania używane, a rzeczy typu kurtka czy buty staram się wybrać jak najbardziej przyjazną dla środowiska i wyprodukowaną w sprawdzonym miejscu. W tym roku zdecydowałam się podjąć wyzwania i nie kupić ani jednego ubrania w sieciówce. Ale tak jak już wspomniałam – istnieją oczywiście świetne zastępstwa postaci marek slow fashion, które oferują nam ubrania przyjazne dla środowiska, nie produkowane masowo, a skupiające się na promocji świadomej mody. Zachęcam gorąco do zgłębienia tematu i poszukania zastępstwa dla ubrań z sieciówek!

Nie dla fast fashion

Konsumpcjonizm jest zły i powinniśmy się czasami zastanowić, czy ta rzecz jest nam na pewno potrzebna. Czy będziemy w niej chodzić, jak długo – czy jeden sezon, czy kilka lat? Czy będziemy mieli do czego ją założyć?

Czy wiedzieliście, że co roku miliony ton ubrań lądują na wysypiskach śmieci, a nasza odzież dosłownie zalewa kraje trzeciego świata? Wielkie sieciówki zakładają, że klient założy ubranie maksymalnie 7 razy, a potem kupuje nowe. Bo tamto się znudzi, wyjdzie z mody, łatwo się zniszczy. Mało tego, że się niszczy – jedno pranie syntetycznych ubrań: poliestrów, nylonów, akryli może uwolnić do środowiska aż 700 tys. mikroskopijnych mikroplastikowych włókien! Następnie lądują one w rzekach i morzach, trują skorupiaki i ryby, a w konsekwencji i nas. To okropne, bulwersujące dane, które powinny dać do myślenia każdemu z nas.

W jaki sposób być modnym ekologicznie?

Moda nie zawsze idzie w parze z byciem eko – niestety. Za to możemy postawić na jak najbardziej uniwersalne modele ciuchów, z jak najbardziej trwałych materiałów, jak najbardziej przyjaznych dla środowiska. Kupując natomiast nowe rzeczy warto pomyśleć trzy razy czy na pewno jest to nam potrzebne. Warto też zastanowić się nad swoją aktualną garderobą – może to co masz w szafie wystarczy Ci do normalnego egzystowania? Jeżeli w czymś nie chodzisz – sprzedaj to lub oddaj potrzebującym.

Na szczęście są firmy, które produkują ubrania z materiałów ze sprawdzonych źródeł, biodegradowalnych, przyjaznym środowisku. Takie ubrania oczywiście nie będą tak tanie jak w sieciówkach, ale zapewniam, że poczujecie się lepiej, traktując naszą planetę z szacunkiem.

Marki slow fashion i fair trade proponują nam zazwyczaj klasyczne, uniwersalne ubrania, które sprawdzą się na wiele okazji i na pewno nie będą leżeć w szafie. Są to ubrania na tyle ładne, że chce się w nich chodzić i na tyle trwałe, że nie zniszczą się po jednym sezonie. Marka KOKOworld jest jedną z nich. Proponują ubrania inspirowane różnymi zakątkami świata, ale wciąż ubrania ekologiczne i z materiałów ze sprawdzonych źródeł. Ich motto – które swoją drogą uważam za bardzo trafne to: go fashion, go fair, go fair trade!

Stwórz swoją garderobę rozsądnie

Tak jak wspomniałam wcześniej, warto w swojej szafie mieć tylko kilka ubrań, które będziemy mogli łatwo miksować i tworzyć różne stylizacje, na różne okazje. Jeśli miałabym wyznaczyć jedno z ubrań, które każdy powinien mieć w szafie to byłyby to klasyczne jeansy. Są to spodnie, które założymy i do eleganckiej bluzki, i do luźnej bluzy z kapturem. Poza tym są niesamowicie trwałe i można w nich chodzić latami. Lubimy je za ich naturalne przetarcia, kolor, odcienie i niesamowitą wygodę. Natomiast okazuje się, że nie są wcale takie ekologiczne.

Czy zastanawialiście się kiedyś nad procesem produkcji denimu?

Większość produkowanych na świecie jeansów wykonanych jest z bawełny, do której upraw wykorzystuje się ogromne ilości pestycydów oraz ogromne ilości czystej wody. Według danych przygotowanych przez markę KOKOworld produkcja jednej pary jeansów może pochłonąć aż 11 000 litrów czystej wody! Natomiast granatowy odcień jeansu zawdzięczamy barwieniu i spieraniu tkaniny – wykorzystywana jest do tego chemia, która powoduje skażenie wód i zagrożenie zdrowia ludzi pracujących przy ich obróbce. Narażeni są oni na np. opary pestycydów, nawozów, barwników i innych substancji chemicznych, które mogą doprowadzić do przewlekłych chorób. Na końcu jest zagrożone życie osób, które noszą takie jeansy – chemikalia wchłaniane są przez tkaninę podczas procesu produkcji, a następnie przez nasz organizm. To między innymi dlatego powinniśmy skupić się na świadomym kupowaniu, świadomej modzie.

Nadeszła era #DENIMolution

Rezygnując z sieciówek i światowych marek, które produkcją ubrań zagrażają życie wielu ludzi możemy naprawdę pomóc planecie. Jest w Polsce i na świecie trochę marek, które oferują nam odzież tworzoną lokalnie, z materiałów ze sprawdzonych źródeł. A KOKOworld chce zrobić w Polsce prawdziwą rewolucję!

kokoworld_denimolution_1

Nowa kolekcja #DENIMolution marki KOKOworld przedstawia nam produkty powstające w przyjazny dla skóry i środowiska sposób – jeansy Bosfor z tencelu i swetry Tundra ze zrecyklingowanego jeansu. Wykonane są z ekologicznych materiałów, a proces prania i barwienia jest zgodny ze światowymi standardami.

Ekologiczne jeansy – czy to możliwe?

Jeansy Bosfor od KOKOworld wyglądają jak te “tradycyjne”, ale uszyte z tencelu – jednego z najbardziej przyjaznych środowisku materiałów. Tencel to lyocell, który powstaje z celulozy pozyskiwanej z pulpy drzewnej. Jest biodegradowalny i wystarczy zaledwie około 8 dni, aby jego włókna się rozłożyły. Procesy chemiczne, jakie zachodzą przy powstawaniu tencelu nie są toksyczne i nie zanieczyszczają ani powietrza, ani gleby, ani wody.

Zrównoważone włókna to coś więcej niż nasza misja. To nasza pasja. Wraz z naszą siecią partnerów tworzymy rozwiązania, które stanowią cenną różnicę – dla ludzi i dla naszej planety

Agata Kurek, założycielka KOKOworld

Biodegradowalny tencel

Tencel w jeansach KOKOworld pochodzi od austriackiej firmy Lenzing, która jest gwarantem proekologicznej produkcji lyocellu. Jako jedyni na świecie, mają prawo do używania nazwy TENCEL®. Tylko tak obrandowane przędze są gwarantem proekologicznej produkcji lyocelu, wycinanego z poszanowaniem środowiska i wody, jako cennego zasobu.

źródło: informacje prasowe KOKOworld

Jeśli chodzi o barwienie ubrań to KOKOworld podczas obróbki tkanin współpracuje z KNK-KANAKA – ekologicznym centrum pralniczym i farbiarskim, które jako jedyne w Polsce posiada certyfikat Global Organic Textile Standard. Dzięki tej współpracy produkty w kolekcji #DENIMolution powstają w przyjazny dla skóry i środowiska sposób. Jeansy Bosfor są alternatywą dla wszystkich, którzy nie mogą obejść się bez kultowej, denimowej pary spodni.

Spodnie oprócz wyjątkowego materiału, mają też bardzo oryginalny krój. Mają oryginalne, asymetryczne zapięcie z guzików i lekko opuszczony krok. Nawet metki zostały wykonane z bawełny oraz ze specjalnego rodzaju papieru “Washpapa”, który jest ekologiczny i trwały.

Bardzo rzadko spotykamy takie modele spodni, ale jestem pewna, że sprawdzą się przy wielu stylizacjach. Jeansy kosztują niecałe 400 złotych – możecie je zamówić tutaj. Patrząc na najpopularniejsze marki z produktami z denimu – ta cena wcale nie jest aż tak wysoka. A mamy świadomość, że przyczyniamy się do zmiany otoczenia i dbamy o naszą planetę.

Sweter z recyklingu?

Oprócz tenclowo-jeansowych produktów w kolekcji #DENIMolution znajdują się także jeanso-pochodne swetry TUNDRA, które są produktem praktycznie w całości recyklingowym. Do jego produkcji wykorzystano przędzę bawełnianą pochodzącą z recyklingu jeansów.

Sweter jest naprawdę porządny i na pierwszy rzut oka nie różni się od klasycznych swetrów z sieciówek. Widać jednak, że jest lepiej wykonany, ważny prawie dwa kilo, dzięki czemu może odgrywać rolę jesiennych czy wiosennych płaszczy. Jak na taką pogodę jak teraz – sprawdzą się idealnie. Najbardziej spodobał mi się duży kaptur, pod którym można się fajnie schować i nadaje naprawdę mocnego charakteru!

Dzięki recyklingowemu pochodzeniu przędzy, swetry charakteryzują się naturalnymi przebarwieniami i kolorami – zielonym lub granatowym. Ja postawiłam na ten granat, bo zawsze mi mówiono, że świetnie mi w takim kolorze. Nie wątpię!

Dołącz do jeansowej #DENIMOLUTION

#DENIMenimolution to z pewnością kolekcja inna niż wszystkie, która na szali z jednej strony kładzie modny look, z drugiej odpowiedzialność za środowisko. Zachęcam Was do zgłębienia wiedzy na ten temat – sporo informacji znajdziecie na stronie KOKOworld, ale jest też bardzo łatwo znaleźć wiele artykułów o tym w internecie!

Czas na rewolucję w modzie, czas na demolkę nieetycznych i nieekologicznych wyborów, czas na #DENIMolution! Dołączacie?

2 komentarze

  1. Właśnie szukam takiego sweterka po kostki 🙂 Te sweterki z marketówek są bardzo słabej jakości i nieraz rozciągają się już przy pierwszym praniu.

  2. Ja w tym roku chcę się rozejrzeć za perełkami z drugiej ręki. Obdarowanie drugim życiem używanych ciuszków tez wpisuje się w eko trendy, a przy tym… nie czyszczą studenckiej kieszeni 🙂

Leave A Reply

Navigate
%d bloggers like this: