Sweter z podstawówki i jeansowa kurtka z lumpeksu?! Odświeżam swoją szafę na jesień!

Wraz z październikiem włączył mi się tryb prawdziwej jesieniary. Postanowiłam więc wyciągnąć już swoje jesienne i zimowe sweterki. Jako, że na wiosnę zawsze pakuję próżniowo wszystkie ciepłe ubrania to nie zaglądam do nich przez kilka miesięcy. O niektórych rzeczach nawet zapominam i po odpakowaniu cieszę się jak dziecko z nowej-starej rzeczy. Czasem mam też tak, że jakieś ubranie kitram przez wiele lat głęboko w szafie, bo mi się nie podoba, nie wiem do czego założyć, ale po jakimś czasie mam olśnienie i powstają z tego naprawdę fajne stylizacje!

Niektóre z ubrań oczywiście trzeba odświeżyć – uprać albo wywietrzyć, dodatkowo zacerować jakieś dziurki czy poddać je innym zabiegom pielęgnacyjnym! Ja na pierwszy rzut oczywiście wrzuciłam je do pralki, bo po przeleżeniu w pudłach czy workach próżniowych ubrania były po prostu nieświeże. Na pomoc przyszedł mi płyn do płukania tkanin Silan Fresh Control o pięknym zapachu, który utrzymuje się przez bardzo długo, nawet w trakcie noszenia! Można powiedzieć, że to perfumy dla moich ubrań 🙂 We wpisie zobaczycie perełki, które znalazłam w swojej szafie oraz przeczytacie więcej na temat pielęgnacji i odświeżania ubrań!

Sweter, który kupiłam w lumpeksie, jak byłam w podstawówce!

Przy okazji jesiennych porządków w szafie znalazłam niesamowite ubranie – sweterek z Benettonu, który mam z second handu… A kupiłam go jak byłam w jakieś 5 klasie podstawówki! To już będzie jakieś 15 lat, a ciekawa jestem jak długo był używany przez poprzedniego właściciela.

Przez jakiś czas w tym sweterku nie chodziłam, bo trafił do rzeczy, z których wyrosłam. Po latach doszłam do wniosku, że ten sweter wcale nie jest dla mnie za mały… On był w kroju crop, który te 10 lat temu nie był tak popularny, a teraz ludzie znowu nie boją się odsłonić brzucha. No i tak postanowiłam, że znowu zacznę go nosić. Zobaczcie, jak prezentuje się w lekko mrocznej, jesiennej stylizacji.

Jeansowa kurtka DIY z 2012

To była jedna z moich ulubionych kurtek, bo była taka moja, oryginalna. Kupiłam ją również w lumpeksie za całą złotówkę! Poprosiłam wtedy babcię, by wszyła mi panterkowy materiał na plecach oraz z przodu kurtki. Zazwyczaj, przez ostatnie lata, zakładałam ją tylko na koncerty, bo była już dosyć zniszczona, miała obtarte łokcie i urwany guzik. Musiałam więc doprowadzić ją do porządku, więc obcięłam jej rękawy i tak zamieniłam kurtkę na kamizelkę. Natomiast guzik z rękawa przymocowałam w miejscu brakującego z przodu. Teraz nie powstydzę się jej założyć nawet na miasto 😉

Różowy sweter, który znienawidziłam od pierwszego wejrzenia

Kilka lat temu dostałam na gwiazdkę różowiutki sweter od mojego – już teraz – męża. Miałam okropne opory jeśli chodzi o noszenie różowych rzeczy i on o tym dobrze wiedział. Byłam więc mocno niezadowolona z tego prezentu. Długo nosiłam go jako sweter roboczy – po domu, na działkę, bo był bardzo ciepły.

I znowu, po jakimś czasie przekonałam się do niego i zaczęłam go nosić. Znalazłam do niego naprawdę mnóstwo fajnych stylówek i nie odbiegały one nawet na trochę od rockowego stylu. Jedna z moich ulubionych stylizacji to połączenie delikatnego różowego sweterka ze skórzaną ramoneską, obcisłymi spodniami oraz dodatkami – melonikiem i okularami a’la lenonki. Moim zdaniem jest czadowa!

Odświeżam znalezione ubrania

Przede wszystkim najważniejszą rzeczą po wyciągnięciu tych ubrań z otchłani szafy, było ich upranie. W większości były to sweterki więc wrzuciłam je oczywiście do pralki wszystkie na raz i po wyciągnięciu pachniały jak nowe.

Od jakiegoś czasu do prania używam własnoręcznie wykonanego płynu do prania, który działa, ale niestety nie nadaje on zapachu takiego świeżego prania. Dlatego zdecydowałam się na dodawanie do prania odrobiny płynu do zmiękczania tkanin, który nadaje pięknego zapachu. Dzięki niemu ubrania zdecydowanie przyjemniej się wtedy rozwiesza, a potem nosi.

wspomniany płyn do prania znajduje się w słoiku w szafce 🙂

Piękny zapach ubrań na długo

Zazwyczaj sięgam w sklepie po pierwszy lepszy płyn, ale rzuciła mi się w oczy nowość od marki Silan. I to właśnie tego produktu ostatnio używam. Silan Fresh Control to płyn w dwóch wersjach zapachowych do wyboru (mi osobiście bardziej przypadł do gustu ten niebieski). Dodajemy go odrobinę do prania i nadaje on ubraniom piękny zapach naprawdę na długo.

Według opisu producenta ubrania powinny zachować swoją świeżość w szafie aż do 140 dni! A to wszystko dzięki unikalnej technologii Neutralizacji Nieprzyjemnych Zapachów, która polega na tym, że podczas tarcia w trakcie noszenia uwalnia się zapach świeżego prania! Jest to więc moim zdaniem świetne rozwiązanie jeśli wychodzimy na miasto, gdzie jesteśmy narażeni na różne zapachowe czynniki – smog (a więc zapach dymu na ubraniach) albo żywność (jakiś czas temu byłam we włoskiej pizzeri i potem cały dzień czułam zapach pizzy na sobie) czy nawet zwykły ludzki pot 🙂 Używając Silan Fresh Control nie tylko odświeżam ubrania, ale też mam pewność, że wyeliminuje on inne niechciane, nieprzyjemne zapachy.

Bardzo ciekawą serię filmów na temat brzydkich zapachów możecie obejrzeć u Marty Siembab, która jest senselierką czyli ekspertką od zapachu:

Dla mnie na plus jest też to, że butelki (0,8 l i 1,45 l) płynów są wykonane z plastiku pozyskanego w 100% recyklingu.

Mimo, że staram się być eko to płyn do płukania to dla mnie od jakiegoś czasu konieczność. Jest to swego rodzaju kosmetyk dla ubrań, który zmiękcza tkaninę i nadaje im piękny zapach.  Można więc powiedzieć, że płyn do płukania to moje guilty pleasure i póki co nie zamierzam z niego rezygnować 🙂 Poza tym wystarcza naprawdę na długo, więc nową butelkę kupuję raz na kilka miesięcy (0,8 l – 32 prania mały i 58 prań – duży 1,45 l).

Czas na golenie

Po długim czasie noszenia warto ze sweterka usunąć zbędne kłaczki. Kiedyś miałam taką “golarkę” do ubrań (są co jakiś czas w marketach albo w sklepach z gadżetami), ale popsuła się więc w myśl less waste nie kupowałam nowej. Postawiłam na zużytą już jednorazową maszynkę do golenia, którą wystarczy parę razy przelecieć po swetrze i jest jak nowy. Natomiast róbcie to naprawdę ostrożnie, bo można łatwo zniszczyć ubranie. Na grubym swetrze jest prościej, bo ciężej go zaciągnąć, ale na tych cieńszych albo na ubraniach z innych tkanin uważajcie.

Odświeżajmy stare ubrania zamiast kupować nowe!

Tak jak wspomniałam wcześniej – niektóre ubrania musiałam dodatkowo “ogarnąć”. Jeansową kurtkę musiałam zmienić na kamizelkę, a w futerku w panterkę musiałam dodać nowe haftki do zapięcia. Wydaje mi się, że warto szukać nowych ubrań w starych pudłach schowanych na strychu. Czasami można znaleźć niesamowite perełki. Część z rzeczy jest znowu modna, niektóre są bardzo dobrej jakości, a wystarczy je tylko odświeżyć. Październik to miesiąc bez kupowania nowych ubrań, więc myślę, że warto poświęcić chwilę na refleksje nad swoimi nawykami zakupowymi. Bo być może nowe ubrania nie są Wam potrzebne, a rzecz, którą chcieliście kupić znajdziecie za grosze w second handzie albo właśnie w swojej szafie 🙂

Dajcie proszę znać, jakie rzeczy ostatnio Wy znaleźliście w swojej szafie albo dorwaliście w lumpeksie. A może macie jakieś wskazówki jak odświeżyć stare ubrania? Czekam na Wasze inspiracje!

Leave A Reply

Navigate
%d bloggers like this: