Ekologiczne kosmetyki do pielęgnacji twarzy

Ostatnio swoje życie zmieniam w bardziej ekologiczne. Przede wszystkim rezygnuję z nadmiaru plastiku, ale też staram się zmienić nawyki żywieniowe oraz kosmetyczne, zwracam więc bardziej uwagę na skład produktów. I wtedy na mojej drodze stanęły kosmetyki do pielęgnacji Nourish, które zrobione są z ekologicznych składników. A że troska o naszą planetę i cerę twarzy są dla mnie bardzo ważne – wydaje mi się, że to połączenie idealne.

Kilka słów o marce Nourish London

Podstawą kosmetyków Nourish są ekologiczne składniki pochodzące od sprawdzonych dostawców. Każdy produkt jest inny, więc skład też się różni, ale wszystkie mają niezbędne składniki do zadbania o naszą cerę. W Polsce wyłącznym dystrybutorem tych kosmetyków jest firma Costasy Natural Beauty i u nich możecie kupić te i naturalne kosmetyki innych marek (również do makijażu).

Oczyszczająca emulsja z jarmużem z serii Kale

W tej serii Kale jarmuż jest kluczowym składnikiem, który oczyszcza i odżywia cerę, jest też dobrym antyoksydantem oraz źródłem witamin. Wszystkie kosmetyki z tej serii są oczywiście z ekologicznych składników – między innymi olejków, które wspomagają naturalne procesy nawilżające skórę.

Skład

To dlatego zdecydowałam się na emulsję do mycia twarzy, która głęboko oczyszcza twarz (tego moja skóra potrzebuje!). Wykonana z m.in. jarmużu i czarnej fasoli afrykańskiej, które oczyszczają z toksyn i chronią przed ich niekorzystnym wpływem. Dodatkowo zawiera kwas hialuronowy, probiotyki oraz wyciągi o właściwości dotleniających.

Wydajne i wygodne opakowanie

Emulsja do mycia twarzy jest umieszczona w bardzo wygodnym opakowaniu z dozownikiem, dzięki czemu dokładnie wiadomo ile jej użyć. Za pierwszym razem napuściłam sobie na dłoń kilka takich “pompek” i to było zdecydowanie za dużo! Jedna “porcja” spokojnie wystarczy – kosmetyk jest bardzo, bardzo wydajny – niby tylko 100 ml, ale używam już prawie 2 miesiące, codziennie 2 razy dziennie i jakby nie ubywa… Już nie wspomnę o tym, że kosmetyk podbiera mi czasami mój chłopak 🙂

Kolor i zapach

Ciekawe jest też to, że podczas wmasowywania w twarz emulsja zmienia kolor na bardziej zielony. Trochę brakuje mi tylko ładnego zapachu, ale przypominam, że to produkt ekologiczny, więc coś za coś. Po umyciu twarz wydaje się mega świeża i czysta.

Moje wrażenie

Moje wrażenie po pierwszym użyciu było bardzo pozytywne, po kilku tygodniach używania wciąż takie jest. Poza tym zauważyłam też zmiany w mojej skórze – jest bardziej gładka i mniej zmęczona. Tutaj kupicie oczyszczającą emulsję Nourish

Peeling enzymatyczny z ekstraktem z jarmużu

Skład

Kolejnym kosmetykiem na jaki się zdecydowałam jest oczyszczający peeling również z serii Kale, czyli tej z jarmużem. Jest to produkt dosyć wielofunkcyjny, jak przedstawia marka – do zadań specjalnych. W jego skład wchodzą m.in. ekstrakt z granatu, który złuszcza naskórek oraz ekstrakt z organicznego jarmużu, który ujędrnia cerę.

Trzy sposoby użycia

Kosmetyku można używać na trzy sposoby – do codziennego oczyszczania, jako maseczkę złuszczającą i maseczkę oczyszczającą. Moim ulubionym jest wykonanie klasycznego peelingu, czyli te pierwsze, ale pozostałe też dają fajne efekty.

  1. Codzienne oczyszczanie – tu po prostu wmasowujemy w lekko wilgotną skórę i spłukujemy. Ta opcja jest dla mnie, jak wspomniałam, najbardziej wygodna – najszybsza, bez “ceregieli” i mam wrażenie, że daje najlepszy efekt
  2. Maseczka złuszczająca – nakładamy na suchą skórę, zostawiamy na kilka minut i spłukujemy. Ja osobiście ten sposób lubię najmniej – nie lubię takiej formy maseczki, potem ciężko się zmywa taką maseczkę z twarzy, ale wiem, że niektórym to pasuje, więc może ta opcja zyska swoich faworytów 🙂
  3. Specjalna maseczka oczyszczająca – nakładamy na suchą skórę, po kilku minutach spryskujemy tonikiem, wykonujemy delikatny masaż i spłukujemy. Powiem, że to całkiem ciekawy sposób i nie spotkałam się z nim w żadnym z kosmetyków. Jest dosyć podobny do opcji nr 2, ale zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu.
Konsystencja i zapach

Peeling ma zapach ma identyczny jak emulsja do mycia twarzy – w końcu są z tej samej serii. Jest bardzo gęsty, burego koloru, widać, że nie ma dodanych żadnych substancji żelujących – tylko właściwe składniki. Przez to trochę ciężko się go nakłada, bo nie przylega gładko do skóry twarzy, jak zwykłe peelingi ze sklepów. Wydaje się dlatego, że jest mało wydajny, ale opakowanie 50 ml jeszcze mi się nie skończyło, więc chyba to tylko złudzenie 🙂

Moje wrażenie

Pierwsze wrażenie było totalnie negatywne. Źle się nakładał, miał dziwny zapach, różnił się od peelingów, których do tej pory używałam, a na końcu – ciężko się spłukiwał. Po kilku tygodniach jednak zmieniam zdanie – ma świetne składniki, przez co faktycznie widać, że lepiej sprawdza się od konkurencyjnych marek. Mimo, że jest inny, zaraz po umyciu skóra wydaje się mega gładka. Kupicie go tutaj.

Ja ogólnie bardzo lubię peelingi, bo dzięki temu, że złuszczają naskórek, mam wrażenie, że faktycznie pozbywam się brudu z twarzy i że dobrze oczyszcza cerę – później wydaje mi się że jest ona taka gładka i świeża. Peeling Nourish zdecydowanie tutaj też zadziałał! Wiem, że wszystkie kroki w pielęgnacji twarzy są ważne, od jej umycia po potraktowanie kremem do twarzy, ale peeling jest zdecydowanie ulubionym etapem.

Krem nawilżający z serii Balance

Skład

Wybrałam tę serię ponieważ przeznaczona jest do skóry mieszanej – która reguluje wydzielanie sebum, ale nie wysusza skóry. Poza tym wspiera regenerację komórek i produkcję kolagenu oraz elastyny. Krem ten zawiera w sobie mieszankę witamin, dzięki którym skóra odzyskuje równowagę. W składzie znajdziemy też olejek arganowy, bocznię piłkowaną oraz sezam, które zapobiegają m.in. nadmiernemu świeceniu się skóry.

Wygodne opakowanie

Podobnie jak przy emulsji do mycia twarzy – krem ten ma wygodny aplikator z pompką – wystarczy jedna do jednorazowej pielęgnacji. Ponadto buteleczka jest szklana – przez co bardziej ekologiczna, daję duży plusik!

Piękny zapach i idealna konsystencja

W przeciwieństwie do kosmetyków z jarmużowej serii – ten krem ma cudowny zapach zielonego jabłuszka, Używając go po raz pierwszy w lipcu, podczas okropnych upałów, poczułam w końcu utęsknioną jesień! Twarz potem pięknie pachnie, a dzięki idealnej konsystencji (nie za gęsta, nie za rzadka) – dobrze rozprowadza się i wchłania w skórę, przez co nie lepi się tak, jak od niektórych kremów.

Moje wrażenie

Mega, mega pozytywne. Świetne, w miarę ekologiczne opakowanie z wygodnym aplikatorem, przepyszny zapach, a przede wszystkim – idealnie traktuje skórę, nawilża, nie wysusza. Krem kupicie tutaj.

Zobacz również

 

3 komentarze

  1. Ciekawa propozycja, jeszcze nie miałam przyjemności żeby skorzystać z tego typu kosmetyków. Bardzo prawdopodobne, że z wielką przyjemnością po nie sięgnę.

Leave A Reply

Navigate
%d bloggers like this: