Dlaczego nie mam tatuaży?

Mroczne rockowe ciuchy, ciężkie buty i biżuteria z ćwiekami, czyli alternatywność level 100. Ale co to za blogerka alternatywna, która nie ma ani tatuaży… Dlaczego? Przekonacie się z tego wpisu!

🇬🇧

Tatuaże wyglądają zajebiście – szczególnie na pięknych osobach. Piercing, jeśli zrobiony z głową, też wygląda super. I mogłabym sobie zrobić i kolczyk w nosie, w uszach, i tatuaże na całym ciele, ale nie chcę. Tak po prostu. 

Bo się boję

Tak, to jeden z powodów, a tak naprawdę jedyny główny, przez które nie jestem wytatuowana, ani nie mam kolczyków. Nie wiem, przed czym to strach. Chyba przed bólem, może przed igłami. Na myśl, że ktoś ma mi wbić igłę w skórę przechodzą mnie dreszcze – już pobrań krwi i szczepionek unikam jak się da, choć zabieg tatuowania z pewnością trwa dłużej.

Boję się bólu

Jestem osobą twardą, ale bardzo nieodporną na ból fizyczny. Ktoś mi kiedyś powiedział, że ból tatuowania jest podobny do depilacji depilatorem. Tylko że dla mnie depilacja to największe zło, nigdy nie ogoliłam całej nogi depilatorem, wolę klasyczne maszynki, albo jakieś kremy do depilacji. Dlatego tak się tego boję – jeśli to ma boleć jak depilacja, to nie chcę 🙁

Boję się nudy

Nienawidzę się nudzić. Nie lubię codziennie malować się tą samą szminką, nie lubię chodzić dwa razy w tym samym outficie, nie lubię mieć ciągle tego samego koloru włosów. I nie wyobrażam sobie nosić tych samych tatuaży do końca swego życia – to tak jakby nosić te same ubrania przez następne n-dziesiąt lat.

Poza tym mam jakieś dziwne odczucie, że tak to moja skóra jest czysta, dziewicza, nieskalana. Naznaczając coś w rodzaju piętna, którego już się nie da zmyć, chyba czułabym się źle.

Tatuaże są zajebiste

Żeby nie było – uwielbiam tatuaże. Piękne, duże, małe, kolorowe i czarną kreską malowane. Mogłabym gapić się na wytatuowanych ludzi całe dnie, coś jest w nich takiego pociągającego. Chciałabym kiedyś odważyć się na tatuaż. Jakiś mały, żeby zobaczyć jak to jest. I na pewno to zrobię! Ale na razie wolę sobie naklejać takie zmywalne, z Tigera za 6 złotych i gapić się w lustro, podziwiać, jak pięknie wyglądam.

Zdjęcia: Mikołaj Czaja Czajkowski

Kamizelka – Zaful | Botki – H&M | Top – House | Spodenki – Bershka | Okulary – Rosegal | Kapelusz – House | Torebka – Allegro

Ubierz się podobnie


INSTAGRAM | FACEBOOK

Zobacz również:

🇬🇧 English version on the next page 🇬🇧

5 komentarzy

  1. Mam podobny punkt widzenia! Sama uwielbiam tatuaże, ale nie sądzę, abym kiedyś sobie zrobiła, przede wszystkim szybko się nudzę i nie chcę zmieniać tego, że mam właśnie „czystą” skórę 😉
    Super wpis, pozdrawiam Cię serdecznie!

  2. Świetny wpis, genialny outfit. Powiesz mi proszę, gdzie można kupić takie naklejane tatuaże łudząco podobne do tych trwałych ? Mnie również bardzo podobają się dziary, jednakże jak sobie pomyślę, że codziennie już do końca życia miałabym nosić ten sam wzór, to mam mieszane odczucia i wydaje mi się, że tatuaż to moja chwilowa zachcianka. Chciałabym najpierw kupić sobie kilka zmywalnych, ponosić i ewentualnie później podjąć jakąś decyzję. Pozdrawiam! 🙂

  3. Pingbacki: Drewniane muszki, lot nad Warszawą, tatuaż - prezent na Dzień Chłopaka

Dodaj komentarz

Navigate
%d bloggers like this: