AlterFair – targi mody alternatywnej vol. 4

I tym razem pojawiłam się na AlterFair. Co prawda na krótko i nic nie kupiłam, ale byłam – zobaczyłam i przy okazji dowiedziałam się o paru fajnych sklepach.

Zupełnie nowa lokalizacja

Tym razem targi odbyły się w klubie Potok: Drugi Dom Ludzi Rocka, niedaleko warszawskiego Marymontu. O ile ten klub jest spoko na piwko – na targi podobał mi się mniej. Według mnie najlepszą miejscówą był Club Rock na Kolejowej, ale wiadomka – klubu już tam nie ma, więc trzeba było znaleźć nową lokalizację. Poza kwestią słabego ułożenia stoisk i ich dostępności – było bardzo ciemno. Nawet nie chodzi o to, że zdjęcia nie wychodziły, ale nie można było się dobrze przyjrzeć akcesoriom i ubraniom – niektórzy wystawcy o tym pomyśleli, ale u niektórych panowały ciemności egipskie.

Świetni wystawcy

I wystawców było mniej. Ale można było się obkupić! Dowiedziałam się o paru nowych sklepach, odwiedziłam stoiska, których asortyment znam na pamięć no i spotkałam się z niektórymi projektantami. Między innymi spotkałam Alicję z Black Batcave, u której szłam w pokazie, jako modelka. Jej projekty są piękne i najchętniej przygarnęłabym całą kolekcję. Są świetnie uszyte, wygodne i przede wszystkim – ładnie się w nich wygląda.

Jak zwykle zachwyciłam się pięknymi chokerami, opaskami z piankowych kwiatów i holograficznymi dodatkami. Zakochałam się też w kajedoskopowych oksach – były super, choć nie wiem czy je potrzebuję – serio, widzi się wszystko jak w kalejdoskopie.

Duuużo chokerów!

Obróżki, chokery i kolie zdecydowanie górowały na targach AlterFair. Ja osobiście takie rzeczy robię sama, ale niektóre naprawdę kusiły! Poza tym była też przepiękna biżuteria od Mermaids and Sirens – ręcznie wykonywane pierścionki i naszyjniki z kamieni naturalnych, ale też mieli super naszyjnik w kształcie tablicy ouija.

Nakładki na sutki!

Wcześniej kojarzyły mi się jedynie z erotyką i jak je zauważyłam na jednym ze stoisk wskazałam je Mikołajowi z rozbawieniem. Ale później poznaliśmy Betty Q, która prowadzi szkołę burleski w Warszawie i opowiadała o tym z takim przejęciem i pasją, że sama zechciałabym takie nakładki na sutki mieć! Poza tym uwielbiam burleskę, przypominają mi się stare filmy, musicale, sama chciałabym bardzo wziąć udział w czymś takim, a nawet nie wiedziałam, że istnieją szkoły, które uczą burleski! Dowiedziałam się też, że powstaje prawdziwy, burleskowy lokal w samym centrum Warszawy… i po prostu muszę tam iść! Obczajcie jej profil – być może i Was to zajara!

Wszystkich wystawców znajdziecie w opisie wydarzenia na Facebooku.

INSTAGRAM | FACEBOOK

Zobacz również relacje z poprzednich edycji:

Dodaj komentarz

Navigate
%d bloggers like this: