Przez przypadek zapłaciłam za buty 600 zł. Nie żałuję!

Buty to moja mała słabość. Ale raczej wystrzegam się dużych wydatków – wolę kupować na promocji, wyprzedaży, albo w tanich sklepach. Wyjątkiem są buty, o których marzę i nie mogę przestać myśleć – wtedy nie waham się ani chwili. Nie zawahałam się też, gdy przez przypadek przelałam ponad 600 zł na oryginalne Martensy.

Navigate